in

[HISTORIA] Piotr Brzuchowic: ABC Rewolucji religijnej w XVI wieku

Autor:

Marcin-Luter
Herezjarcha Marcin Luter

Aż nie do wiary, by jeden zbuntowany zakonnik mógł uruchomić tak wielką lawinę, która pogrzebała jedność duchową łacińskiej Europy! A jednak tak się stało. Marcin Luter, bo o nim mowa, wzgardziwszy kapłaństwem, a później i wiarą, wszczął w 1517 r. bunt przeciw Kościołowi. Przede wszystkim zanegował samą istotę władzy papieskiej, a następnie szereg prawd wiary chrześcijańskiej. Najpierw nieśmiało, ostrożnie i z deklaracjami troski o Kościół na ustach. Następnie coraz zuchwalej, a w końcu gwałtownie przeciw Kościołowi. A skoro po zanegowaniu Kościoła powstała pustka, założył więc nową, luterańską strukturę, którą nazwał „Kościołem”. Ponieważ usprawiedliwiał zabór dóbr kościelnych przez władców księstw niemieckich, wielu władców świeckich go poparło. Co więcej, uznał władzę świecką za zwierzchnika powstających struktur protestanckich. Ludzi, którzy poszli za Lutrem i jemu podobnymi, ogólnie, umownie nazywamy protestantami. Nie było wśród nich zgody w niczym poza nienawiścią do Kościoła katolickiego i negacją czci należnej Matce Bożej. To ich łączyło. Obok Lutra najbardziej znanymi przywódcami rewolucji religijnej (czyli herezjarchami) w XVI w. byli Jan Kalwin i król Anglii Henryk VIII.

Rewolucja religijna (reformacja) zniszczyła jedność duchową i kościelną Europy łacińskiej. Ogromne połacie kontynentu, wcześniej katolickie, odpadły od wiary, od Stolicy Apostolskiej. To nie była wyłącznie schizma. To była herezja, która na zajętych przez siebie terenach zniszczyła wiarę katolicką i struktury Kościoła (diecezje i parafie). Było to powodem wielu tragedii i dramatów, wojen i nieszczęść. Herezja musiała wywołać reakcję świeckich władców katolickich, którzy wystąpili przeciw niej. Protestantyzm duchowo poranił Europę. Niezliczone dusze stanęły u bram piekła. Działanie na szkodę zbawienia dusz — to największa wina protestantyzmu. Protestantyzm jest grzechem! Nikt, kto świadomie i dobrowolnie trwa w protestantyzmie, nie może mieć nadziei na zbawienie swojej duszy.

W naszym stosunku do protestantyzmu należy zwrócić uwagę na parę kwestii terminologicznych. Otóżduchownych protestanckich nie należy nazywać księżmi, a tym bardziej biskupami (protestantyzm odrzucił sakrament kapłaństwa). To są tylko zwykli pastorzy, czyli świeccy (najczęściej żonaci) wytypowani do przewodniczenia nabożeństwom. Szacunek należy się im jako naszym bliźnim, ale nie ich urzędom. Pastorzy nie noszą sutann, tylko czasem togi. Przy togach nie mają koloratek, tylko befki. Świątyń protestanckich nie należy nazywać kościołami (tam nie ma Najświętszego Sakramentu, nie ma ołtarzy!). To są tylko zwyczajne zbory (czyli miejsca, gdzie zbierają się protestanci). Nabożeństw protestanckich nie należy nazywać Mszą (tam nie składa się Ofiary, oni zbierają się właściwie tylko po to, by wspólnie czytać Biblię i śpiewać w językach narodowych psalmy, wysłuchać kazania pastora — nic więcej). Wspólnot protestanckich nie należy nazywać parafiami (nie erygował ich żaden biskup). To są tylko gminy. Wyznań (konfesji) protestanckich nie należy nazywać Kościołami. Kościół jest bowiem tylko jeden! Dlatego mówimy, co niedzielę w wyznaniu wiary: „Credo in unam, sanctam, catholicam et apostolicam Ecclesiam”. Kościół jest jeden, święty, katolicki i apostolski. Z tych czterech przymiotów podkreślmy: katolicki.

Dziś próbuje się na różne sposoby zminimalizować, zatrzeć różnice między Kościołem a wyznaniami protestanckimi. Czyni się to w nadziei (zakładając dobrą wolę), że protestanci zbliżą się do Kościoła. Tymczasem to katolicy ulegają protestantyzacji. Oto kilka wymownych i godnych ubolewania przykładów z polskiego podwórka. Jezuici soborowego ducha opublikowali w serii (uwaga!) Wielcy ludzie Kościoła książkę pt. Marcin Luter (2004). Co można powiedzieć wobec tezy, że Luter był „wielkim człowiekiem Kościoła”? Ręce opadają! Dominikanie soborowego ducha wydali z kolei książkę pt. Zrozumieć Lutra (2008). Oczywiście nie chodzi o poznanie choroby, po to, by ją następnie skutecznie zwalczać. Nie! W książce chodzi o to, by zrozumieć i dojść do wniosku, że Luter nie był wcale taki zły, jak dotychczas o nim mówiono i pisano! A co dzieje się w Niemczech? W Niemczech Luter przestaje być dla katolików kacerzem, a staje się nauczycielem. Pewien autor napisał artykuł pt. Od kacerza do wspólnego nauczyciela, z podtytułem: Marcin Luter w niemieckiej katolickiej historiografii kościelnej XX wieku. Ten tekst opublikowano po polsku w kościelnym piśmie „Analecta Cracoviensia” (1986). Luter nie może stać się „nauczycielem” rzymskich katolików, chyba że chodzi o tych „katolików soborowego ducha”, którym bliżej do Wittenbergi niż do Rzymu.
Katoliccy władcy starali się ograniczyć zasięg rewolucji religijnej zwanej reformacją. Działania te można nazwać kontrreformacją. Równolegle do tych działań katolickich władców przeciw rewolucji religijnej, Kościół dokonał w XVI w. dzieła wielkiej odnowy, wielkiej katolickiej reformy. Przede wszystkim była ona dziełem: 1° Stolicy Apostolskiej, 2° zwołanego w 1545 r. Soboru Trydenckiego oraz 3° Towarzystwa Jezusowego, czyli zakonu jezuitów. Dziś duch kontrreformacji zanikł już niemal całkowicie. Co robią dziś jezuici — wspomniano wyżej.Święty Ignacy Loyola nie poznałby tych, którzy nazywają się jego duchowymi synami!

A Stolica Apostolska? W 1983 r. Jan Paweł II obchodził w zborze luterańskim w Rzymie 550. rocznicę urodzin Lutra. Benedykt XVI ów zbór odwiedził w ubiegłym roku w związku z „obchodzoną przez protestantów «dekadą Lutra», związaną z 500 – leciem reformacji”. Obaj wygłosili tam kazania, w których oczywiście nie było ani słowa o konieczności nawrócenia się protestantów i porzucenia przez nich herezji. Kiedyś św. Franciszek Salezy udawał się w przebraniu do Genewy, będącej centrum kalwinizmu, i trzykrotnie składał wizyty następcy Kalwina, Teodorowi de Beze, wzywając go, by powrócił do Kościoła. Dziś, w posoborowej dobie, papieże odwiedzają zbór protestancki w Rzymie z ekumenicznym przesłaniem: „jak pięknie się różnimy”. Oto, jak zmieniły się czasy! Ale nie zmieniła się nasza katolicka wiara. Dlatego stajemy po stronie św. Franciszka Salezego i katolickiej Tradycji! Dlatego z radością przyjęliśmy do wiadomości niedawną decyzję Sejmu RP o ogłoszeniu roku 2012 „Rokiem ks. Piotra Skargi”. Oby tylko w pochwałach pod adresem tego wielkiego jezuity nie przemilczano tego, co rzeczywiście było największym dziełem jego życia, a mianowicie jego zaangażowania w obronę religii katolickiej w naszym kraju.

Wiek XVI był wiekiem świętych. Święty Franciszek Salezy był właśnie jednym z nich. W tym wieku pojawiło się tak wielu świętych, że doprawdy aż trudno ich policzyć! Naprzeciw fali herezji wylała się ze źródeł Kościoła wielka fala świętości! Wiek XVI jest też wiekiem chrystianizacji Ameryki Południowej i Środkowej, które słusznie można nazywać Ameryką Romańską. Te sukcesy za Atlantykiem w jakimś stopniu zrównoważyły straty poniesione przez religię katolicką w Europie. Na ziemiach polskich protestantyzm poniósł niemal całkowitą klęskę. Najbardziej odporne na wpływy innowiercze było Mazowsze — rodzinna kraina św. Stanisława Kostki.

/-/ Piotr Brzuchowic

Niepokalana zwycięży nr. 18/grudzień 2011

Za: Forum Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X (01.02.2012) przez bibula.com.

Dodaj komentarz

Loading…

[ROZWAŻANIA] OSTATNI PIERWSZYMI – x. dr Dariusz J. Olewiński

[USA] WSTRZĄSAJĄCE NAGRANIE Z KLINIKI ABORCYJNEJ! (ukryta kamera)