w

ANTYNARODOWA FURIA – W SPRAWIE X. JACKA MIĘDLARA – x. dr Dariusz J. Olewiński

W ostatnich miesiącach, głównie w związku z postacią i działalnością x. Jacka Międlara (ze zgromadzenia Misjonarzy św. Wincentego), gorącym tematem stał się stosunek między katolicyzmem i nacjonalizmem. Choć sprawa powinna być w Kościele rozważana najpierw i przede wszystkim w świetle teologii katolickiej, to jednak traktowana jest niemal wyłącznie w kategoriach politycznych i pastoralnych, natomiast znikome, jedynie śladowe są wątki i dyskusje o charakterze teologicznym. Tym bardziej godne uwagi jest, że zabrał głos x. Robert Skrzypczak, wykładowca teologii dogmatycznej w Warszawie. Uczynił to w formie wywiadu dla portalu fronda.pl, która to wypowiedź została po jednodniowej obecności publicznej usunięta. O powodach tej decyzji można jedynie spekulować. Zasadne wydaje się przypuszczenie, że sam autor wypowiedzi bądź portal dostrzegł przynajmniej jej nieadekwatność. Tym niemniej świadczy ona zarówno o charakterze dysputy publicznej w temacie, nacechowanej z reguły przerostem emocyj i brakiem rzetelności merytorycznej, jak też reprezentuje typowe podejście pod względem argumentacyjnym. Oto zasadnicze tezy x. Skrzypczaka:

  1. Liturgia i kazanie x. Jacka były „manifestacją polityczną”.
  2. Polityka „jest sposobem dzielenia ludzi”.
  3. „Nacjonalizm to ideologia obca duchowi Jezusa Chrystusa”.
  4. Polityka chrześcijańska to „miłość do nieprzyjaciela, nieopieranie się złu”.
  5. Hasło „Wielka Polska katolicka” jest „pewną odmianą złotego cielca, idola”.
  6. W centrum tej „ideologii” jest „chęć dodania sobie wartości, której nie mamy, czyli zdobycie przewagi na innymi”.
  7. To jest „choroba”, która powinna być leczona w Kościele i kościele jako miejscu.
  8. To jest „objaw patologii”, która nie rozwija, tylko dostarcza filozofii zamiast”.
  9. Msza św. x. Jacka było „apoteozą choroby”.
  10. Jest przejawem „nerwicy konieczności ustalenia, kim ja jestem”.
  11. Chrześcijanin nie potrzebuje takiego ustalenia tożsamości, gdyż przez „relację z Chrystusem otrzymuje nową tożsamość”.
  12. Narodowo-katolicki radykalizm głoszony przez x. Jacka „to kult złotego cielca”.
  13. Jego przeciwieństwem („lekarstwem” na chorobę, którą jest „ideologia”) jest „miłość Chrystusa”.

Już pobieżne spojrzenie na tę pokaźną liczbę twierdzeń w tak krótkiej wypowiedzi sprawia wrażenie. Nie zmienia to jednak faktu, że 1. są to wprawdzie bardzo poważne zarzuty, aczkolwiek 2. bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia, i tym samym mające wartość jedynie inwektyw o charakterze obraźliwym, dyskwalifikującym ich autora z poważnej merytorycznej dyskusji. Jednak warto się przyjrzeć nieco bliżej tym tezom, już chociażby z tego powodu, że posługują się wyrażeniami i pojęciami dość często stosowanymi przez pewne kręgi wypowiadające się publicznie.

Zacznijmy od uwag ogólniejszych, odnośnie kluczowych pojęć. Na pierwszym miejscu rzuca się w oczy wyłącznie negatywne użycie pojęcia „polityka”, co oznacza uznanie polityki za dziedzinę złą z istoty. A jest to nic innego, jak niegodne nie tylko teologa lecz każdego wykształconego człowieka posługiwanie się pojęciem potocznym, bezrefleksyjnym, bez jakiegokolwiek odniesienia do pierwotnego pojęcia zakorzenionego w filozofii klasycznej oraz ogólnie w kulturze europejskiej. W ujęciu zarówno starożytnym jak też chrześcijańskim, polityka jest teorią i praktyką odniesioną do dobra wspólnego, i tym samym dziedziną wewnętrznie i blisko związaną nie tylko ze chrześcijaństwem, lecz już nawet z religią starotestamentalną. Owszem, są i powinny być pewne ograniczenia w politycznym zaangażowaniu duchownych. Powinni oni wskazywać zasady ogólne etyczne, wynikające z nauki społecznej Kościoła. Tej zasadzie w żaden sposób x. Jacek nie sprzeniewierzył się, zresztą w przeciwieństwie do wielu innych duchownych, angażujących się od lat zupełnie wyraźnie po stronie lewackich partyj uprawiających politykę wprost sprzeczną nie tylko z nauczaniem Kościoła, lecz także wbrew prawu naturalnemu.

Drugim kluczowym pojęciem użytym przez x. Skrzypczaka jest ideologia. Pojęcie to ma swoje korzenie w filozofii platońskiej, ale obecnie powszechnie stosowane pejoratywne znaczenie otrzymało dopiero za sprawą teoretyka komunizmu K. Marxa. To właśnie zostało rozpropagowane zarówno przez komunistów, jak też przez tzw. neomarxistów (Frankfurter Schule) i pokrewne nurty.  Tym samym osoba posługująca się tą kategorią zdradza dość wyraźnie – choć być może mimowolnie – proweniencję i powiązania swego myślenia. Mianem „ideologii” jest określany każdy pogląd czy zdanie nie pasujące do własnych poglądów czy tez, unikając w ten sposób obowiązku chociażby namiastkowej argumentacji czy uzasadnienia. Ucieka się w ten sposób przed kwestią prawdziwości, ograniczając wypowiedź do etykietowania zarówno niejasnego jak też pogardliwego, aczkolwiek posługującego się eleganckim wyrażeniem. Ten zabieg stanowi jednak w swej istocie nic innego jak jedynie perswazję i manipulację, nie mającą nic wspólnego z merytoryczną, a tym bardziej z naukową wypowiedzią.

Po tej linii idzie także trzeci charakterystyczny składnik metody x. Skrzypczaka, mianowicie insynuowanie przeciwnikowi patologii, choroby, czyli czynnika nie tylko pozamerytorycznego lecz wręcz szkalującego. Ta metoda została zapoczątkowana i na szeroką skalę stosowana przez sowieckie NKWD do zwalczania dysydentów. Posługiwano się nią zwłaszcza wobec osób szczególnie inteligentnych i znanych publicznie, których nie można było ani złamać moralnie ani pokonać intelektualnie. Rzekome zdiagnozowanie choroby psychicznej było wówczas o tyle dogodne, że zastępowało likwidację fizyczną, stwarzając równocześnie pozory troski zarówno o tę osobę jak też o dobro społeczne. W wykonaniu x. Skrzypczaka zastosowanie tej metody nie tylko wobec narodowców lecz nawet wobec młodego, niedawno wyświęconego kapłana, ma charakter szczególnie perfidny. Czy zdaje on sobie sprawę z tego, że tym samym zarzuca zgromadzeniu Księży Misjonarzy dopuszczenie psychopaty do święceń kapłańskich? Czy jest świadom tego, że rzuca potwarz na sporą część młodego pokolenia Polaków, widocznego publicznie od kilku lat chociażby na Marszu Niepodległości?

Zajmijmy się jeszcze pokrótce wyliczonymi na wstępie poszczególnymi tezami x. Skrzypczaka. Na niektóre z nich już częściowo odpowiedziałem. Dla porządku przejdę jeszcze po kolei.

ad 1. Oszczerstwo wbrew zarówno faktom jak też naturze liturgii i kazania. Liturgia odbyła się w sposób oczywisty zgodnie z regułami Kościoła. Treść kazania mieściła się zupełnie w ramach nauczania wiary katolickiej. Obecność sztandarów nie jest niczym nadzwyczajnym. Nic nie wskazuje na to, by cokolwiek zakłócało czy było niezgodne z przepisami liturgicznymi i ich powszechnym stosowaniem w Kościele. Zaś liturgia Kościoła ma ze swej natury charakter publiczny i tym samym wymiar polityczny w znaczeniu powiązania i znaczenia dla dobra wspólnego narodu i państwa.

ad 2. X. Skrzypczak popisuje się zarówno nieznajomością podstawowych pojęć, jak też widocznie manichejskim – czyli gruntownie heretyckim – traktowaniem rzeczywistości ziemskiej w dziedzinie dobra wspólnego, czyli porządku społecznego i państwowego. Owszem, w działalności wielu polityków jest sporo podłości, partyjniactwa, nawet przestępstw i nadużyć. Jednak definiowanie polityki jako takiej jako zła czy dziedziny wręcz szatańskiej jest wbrew zarówno faktom jak też katolickiemu rozumieniu.

ad 3. X. Skrzypczak powinien najpierw zdefiniować, co rozumie przez nacjonalizm, bądź przynajmniej wykazać jego sprzeczność z nauką Jezusa Chrystusa. Powoływanie się na „ducha” jest zapewne przejawem bezsilności i niemożności wykazania sprzeczności w literze. Chodzi więc znów o nagą inwektywę i perfidną kalumnię zafałszowującą nawet nauczanie i osobę Jezusa Chrystusa.

ad 4. Wreszcie x. Profesor popisał się czymś oryginalnym. Tak oryginalnym i nowatorskim, że zapewne wiekopomnym. Jednak szkoda, że w zupełnym oderwaniu od elementarnych pojęć teologii katolickiej, za to nadużywając na doraźny użytek nawet słowa Ewangelii, przekręcając ich właściwie znaczenie wyrywając z kontextu. Czyli następne fałszerstwo na służbie oczerniania narodowców. W połączeniu z prymitywnym, właściwie brukowcowym pojmowaniem miłości i zasad chrześcijańskich. Jedyny pozytywny element to przyznanie, że narodowcy sprzeciwiają się złu. To już coś.

ad 5. Idol czy bożek to wg powszechnej definicji coś stworzonego wynoszonego do rangi właściwej wyłącznie prawdziwemu Bogu. Na jakiej podstawie x. Skrzypczak twierdzi, że katolicy zebrani w świątyni na sprawowanie Najświętszej Ofiary uprawiają kult bałwochwalczy?

ad 6. Nawet jeśli rzeczywiście idee nacjonalistyczne można psychologicznie sprowadzić do samodowartościowania i dążenia do przewagi, to co w tym złego? Czy x. Skrzypczak potępia również chociażby rywalizację w sporcie? Czy nie zna słów św. Pawła, który życie chrześcijańskie porównał do zawodów sportowych (2 ™ 4,7)?

ad 7. Odpowiedź jak powyżej.

ad 8. Ciekawe skąd x. Skrzypczak bierze swoje kryteria rozwoju i co rozumie przez „rozwój”. Rozwój sam w sobie jest pojęciem pustym, neutralnym. Także zło może się rozwijać. Jedynie w zabobonie ewolucjonistycznym rozwój jest wartością samą w sobie. X. Profesor sugeruje, że narodowcy są jakby karłami, choć nie określenia, pod jakim względem. A warto by było wiedzieć…

ad 9. Takowa niesamowita kalumnia kwalifikuje się właściwie do środków prawnych. Zaś świadczy o braku zrównoważenia emocjonalnego oraz odpowiedzialności za słowa. Dalszy komentarz jest chyba zbędny.

ad 10. Jeśli ustalenie, kim się jest, jest nerwicą czyli schorzeniem psychicznym, to znaczna istotna część życia społecznego, począwszy od dokumentów tożsamości aż po badania genealogiczne, jest patologią. Wg jaśnie zdrowego myślenia x. Skrzypczaka… A skoro już jesteśmy przy rozważaniach natury psychologicznej, to nasuwa się mimowolnie pytanie, czy ta teza o chorobliwym szukaniu własnej tożsamości, wręcz maniakalnie odmieniana w tym krótkim wywiadzie, nie może być rzutowaniem własnego mechanizmu psychicznego (zwanego fachowo projekcją).

ad 11. To zdanie jest dość typowym (właściwym dla różnego typu herezyj) pomieszaniem porządków: naturalnego i nadprzyrodzonego. Wg ujęciu teologii katolickiej łaska (nadprzyrodzoność, życie w Jezusie Chrystusie) nie niweczy natury (wraz z jej porządkiem i dziedzinami), lecz ją udoskonala i uświęca. Natomiast w herezji zwłaszcza protestanckiej, wg której porządek naturalny – w tym także dziedzina narodowości – jest dogłębnie i nieodwracalnie, bezpowrotnie zepsuty przez grzech, życia w łasce Chrystusa musi oznaczać zniszczenie i pogardę całej dziedziny i porządku naturalnego, począwszy od praw naturalnych aż po naturalną rozumność, uczuciowość i wszystkie wartości.

ad 12. To oskarżenie odnośnie kapłana katolickiego, który w żaden sposób ani nie naucza ani nie działa w sprzeczności z wiarą Kościoła, i to wyrażone bez choćby próby uzasadnienia, jest niesamowicie podłe i nikczemne. Dalszy komentarz jest zbędny.

ad 13. Wobec powyższych oszczerstw i pomówień, nie mających nic wspólnego nie tylko ze chrześcijańskim potraktowaniem bliźniego, lecz już nawet z ogólnoludzką rzetelnością i sprawiedliwością, końcowe powoływanie się na „miłość Chrystusa” można odebrać jedynie jako bezczelne, dogłębnie obłudne szyderstwo. No cóż, zacietrzewienie potrafi bardzo zaślepić.

Po tych uwagach, niestety napawających zadumą, należałoby podjąć się pozytywnego wykładu na temat relacji między katolicyzmem a nacjonalizmem. Uczynię to w najbliższym czasie w ramach szerszej publikacji.

/-/ x. dr Dariusz J. Olewiński


Zapoznaj się z wywiadem z x. prof. Skrzypczakiem

[USA] MÓZG DZIECKA ZA $3340 – HANDEL CZĘŚCIAMI CIAŁA ABORTOWANYCH DZIECI

[POLSKA] KURIA KRAKOWSKA ZAKAZUJE MSZY ŚW. W INTENCJI X. JACKA MIĘDLARA