ROZMYŚLANIA O ŻYCIU KAPŁAŃSKIM: O ZADANIU KAPŁANÓW W NASZYCH CZASACH – ŚW. JÓZEF SEBASTIAN PELCZAR

sw-Jozef-Sebastian-PelczarO ZADANIU KAPŁANÓW W NASZYCH CZASACH
(…)

Punkt II. Jakiem jest dzisiaj zadanie kapłanów.

Wielkiem jest w czasach naszych zadanie kapłanów, bo oni mają, przy pomocy łaski Bożej, niedowiarków pokonać i nawrócić, oziębłych pociągnąć do Boga i Kościoła, wierzących oświecić w rzeczach Bożych i udoskonalić w cnotach. Zaiste, nie dokona tego kapłan zły, ale raczej wywoła zgorszenie, bo źli upadek jednego policzą na karb całego duchowieństwa, a zobaczywszy coś zdrożnego, roztrąbią to na wszystkie strony świata. Nie dokona kapłan oziębły, ale zrządzi raczej niemałe szkody, bo podczas gdy on spać będzie, przyjdzie nieprzyjaciel i nasieje kąkolu. Nie dokona kapłan nieuk, ale raczej ściągnie pogardę na siebie i swój urząd, bo z powodu jego ciemnoty ludzie urągać się będą z prawdy, którą głosi. Nie dokona kapłan małej cnoty, nauki i gorliwości, bo wielkie choroby wymagają silnych lekarstw.

Natomiast potrzebną jest dzisiaj dla kapłanów wielka świątobliwość życia, aby niedowiarstwu przeciwstawić ducha wiary, pysze pokorę, rozpasaniu zaparcie się i dziewictwo, egoizmowi poświęcenie; bo tylko święci kapłani staną się godnemi narzędziami łaski Bożej i za pomocą tejże dźwigną ludzkość z upadku. Potrzebną jest wielka nauka, aby zawstydzić dumnych luceferów, co w imię wiedzy odrzucają objawienie, i by przed oczyma wierzących roztoczyć cały blask nauki Chrystusowej. Potrzebną jest wielka gorliwość, aby bronić Kościoła i ratować dusze, a propagandę błędu i występku sparaliżować propagandą prawdy i cnoty. Potrzebną jest wielka bezinteresowność, wielka ofiarność, wielka cierpliwość, aby nikogo nie zrażać, ale wszystkich słodko a mocno ciągnąć do Boga.

Nie wystarczy tu trzymać się ślepo tego, co i jak robili poprzednicy; lecz w miarę, jak nowe wyłaniają się potrzeby, nowe należy wynajdywać środki. Jako gdy grozi napad nieprzyjacielski, kują broń nową i oczyszczają starą; tak i nam do starej broni, złożonej w arsenale Kościoła, jako to, Ofiary Św., modlitwy, kazania, Sakramentów, bractw, rekolekcyj, kongregacyj, synodów, dodawać wypada zbroję, dla wieku dziewiętnastego sporządzoną, jak n. p. katolickie stowarzyszenia, kongresy, czytelnie, dzienniki i t. p.

Mianowicie, dziś świat zły coraz więcej odwraca się od Boga, a natomiast ubóstwia człowieka: otóż kapłani mają tem więcej wielbić Imię Boże i rozszerzać królestwo Chrystusowe na ziemi.
Dziś świat zły coraz mniej ceni prawdę chrześcijańską, a natomiast bije czołem przed błędnemi ideami wieku: otóż kapłani mają tem więcej trzymać się tej prawdy i głosić ją ludziom.

Dziś świat zły coraz bardziej sprzeniewierza się zakonowi Bożemu, a natomiast grzęźnie w przeróżnych występ-kach: otóż kapłani mają tem więcej jaśnieć wszelaką cnotą, a modlitwą, przykładem i pracą utwierdzać ludzi w zakonie Bożym.

Dziś nieprzyjaciele Kościoła chcą skrępować jego wolność i działanie, kują po parlamentach niegodziwe prawa, bałamucą opinię przez dzienniki, na ich żołdzie będące, rozrzucają tysiącami złe książki, tworzą związki antyreligijne, — jednem słowem, rozwijają infernalną iście agitacyę: otóż kapłani mają słowem i piórem bronić zasad chrześcijańskich i praw Kościoła, wyrabiać opinię katolicką, zakładać lub popierać dobre dzienniki, pisywać lub rozszerzać dobre książki, tworzyć stowarzyszenia z cechą religijną, — słowem , nie szczędzić trudu i grosza dla tego rodzaju apostolstwa , a w razie potrzeby poświęcić swój pokój i swą wolność.

Dziś nieprzyjaciele Kościoła starają się wyrugować religię ze szkół, aby wychować młode pokolenia w ateizmie, albo przynajmniej tworzą szkoły bezwyznaniowe, jako rozsiewniki indyferentyzmu: otóż kapłani mają tem baczniejszą uwagę poświęcać szkołom i wychowaniu, a nawet zakładać szkoły katolickie tam, gdzie duch antyreligijny wziął górę.

Dziś nieprzyjaciele Kościoła psują życie rodzinne, odrywając męża od ogniska domowego, a kobietę łudząc blichtrem emancypacyi; to znowu podburzają warstwy najniższe, rzucając między nie nasiona socyalizmu: otóż kapłani mają tem staranniej pracować nad uświęceniem rodzin i nad podniesieniem moralnem i materyalnem warstw najniższych, by zażegnać burzę grożącą.

Dziś nieprzyjaciele Kościoła starają się zeświecczyć duchowieństwo i oderwać je od biskupów i papieża, by złamać jego siłę: otóż kapłani winni tem gorliwiej nabywać ducha kościelnego i dbać o zachowanie jedności, tak między sobą, jak z biskupami i ze Stolicą św.

Takieto są zadania kapłanów w naszych czasach; — zadania trudne i bez łaski Bożej nie dające się ziścić, ale Bóg łaski swej nie skąpi tym, którzy o nią proszą.

Takiem też jest zadanie moje. Czyliż przygotowałem się do niego godnie? Czy dziś pojmuję je należycie i wedle sił chcę spełnić?… Ach podobno tu oskarżyć się muszę nie tylko ze słabości i małoduszności, ale też z obojętności i samolubstwa… O jakże często szepce mi miłość własna: Myśl o sobie i staraj się o to, byś miał spokojne sumienie i wiódł życie wygodne, a o resztę się nie troszcz… Jakże trudno zdobyć mi się na jakąś większą ofiarę dla Boga i Kościoła… Tymczasem Ty, o Panie Jezu, z miłości ku mnie wstąpiłeś na krzyż, zostałeś w Najświętszym Sakramencie i codziennie oddajesz mi się cały!… O rozszerzże i rozpal moje serce!…

Postanowienia: Będę odtąd zajmował się żywo losami Kościoła i popierał według sił jego prace, instytucye, dzieła, nie poprzestając na spełnianiu najbliższych obowiązków.

Akt strzelisty: Powstań, Panie i wesprzyj nas, bo przyszli poganie na dziedzictwo Twoje i splugawili Kościół Twój święty.

(Rozmyślania o życiu kapłańskim, x. Dr Józef Sebastian Pelczar, Spółka Wydawnicza Polska, Kraków 1907, s.20-23)

SZEŚĆ KRÓTKICH NAUK DOGMATYCZNO-MORALNYCH O RZECZYWISTEJ OBECNOŚCI P. JEZUSA W NAJŚW. SAKRAMENCIE OŁTARZA: O TYM JAK OSIOŁ NA WEZWANIE ŚW. ANTONIEGO POKŁON NAJŚWIĘTSZEMU SAKRAMENTOWI ODDAŁ

św. Alfons Liguori: „WITAJ KRÓLOWO, MATKO MIŁOSIERDZIA!”