ŚW. FRANCISZEK SALEZY NAWRACA HERETYKÓW – MISJA W CHABLAIS – KS. MICHEL HAMON

Niebezpieczeństwo, którego Franciszek uniknął, było tylko wstępem do innych, daleko większych. Pewien protestant, który z czasem nawrócił się do wiary św., ale naówczas posuwał gorliwość względem swej sekty aż do fanatyzmu, przyrzekł zabić Franciszka i zanieść jego głowę do Genewy lub Berna. W tym celu, dnia 8-go stycznia, trzykrotnie zaczaił się w miejscach, podatnych na zamach i trzykrotnie strzelał do apostoła, ale za każdym razem broń spaliła na panewce, pomimo że była najlepszego gatunku i pomimo zachowania wszelkich ostrożności. Wściekły z powodu tego niepowodzenia ustawił następnie zabójców w różnych punktach, przez które miał misjonarz przechodzić. I bądź, że Pan Bóg chwilowo zaślepił złoczyńców, bądź sprawił, że apostoł stał się niewidzialnym, dość, że przeszedł koło nich wszystkich i przez żadnego nie został dostrzeżonym.

sw-Franciszek-SalezyPodczas gdy Franciszek Salezy z niestrudzonym poświęceniem oddawał się pracom kapłańskim, Opatrzność otworzyła przed nim nowe pole działania. Prowincja Chablais, przez długi czas pustoszona wojną i poddana herezji, miała wreszcie odetchnąć pokojem zawieszenia broni i stać się przedmiotem apostolskiej gorliwości Świętego, która na wskroś opanowała jego duszę. Aby dobrze zrozumieć opowiadane dzieje, potrzeba cofnąć się nieco wstecz.

W r. 1536 protestanci kantonu berneńskiego, posuwający swój zapał sekciarski aż do fanatyzmu, skorzystali z chwili, gdy Karol III, książę sabaudzki, wiódł wojnę z Franciszkiem I, który zajął większą część jego posiadłości, i napadli ze swej strony na obwody Vaud, Gex oraz kasztelanie: Ternier (Saint-Julien) i Gaillard. Zdobycie tych krajów było w tych warunkach sprawą kilku dni. Stąd posuwali swój zabór bez oporu, stając się panami zachodniej części prowincji Chablais (1). Cały podbity kraj, po drugiej stronie jeziora genewskiego, podzielili na dwa okręgi: Thonon i Ternier-Gaillard. Podczas pierwszych miesięcy swego panowania pozostawili katolikom wolność wyznania, lecz porozsyłali na wszystkie strony swoich pastorów, ażeby kazaniami pociągać ludność do herezji. W mieście Thonon wybuchły rozruchy, spowodowane oporem mieszkańców przeciw nieproszonym kaznodziejom, w następstwie heretycy zabronili publicznego wyznawania religii katolickiej; zamilkły dzwony, zrzucono krzyże z wieżyc, pozdzierano obrazy, wypędzono księży, nie chcących ulec apostazji, wygnano zakonnice z ich zgromadzeń i prawie wszędzie ponaznaczano protestanckich pastorów na miejsce kapłanów katolickich. Ten stan rzeczy przetrwał aż do 1564 roku, kiedy Emanuel Filibert, syn i następca Karola III, bohater swojego wieku (2), odebrał od Henryka wszystko, co Franciszek I wydarł jego ojcu i wymógł na Berneńczykach zwrot zachodniej części Chablais, z tym wszakże warunkiem, że protestantyzm pozostanie religią panującą, że pastorowie będą opłacani przez skarb, a kult katolicki nie zostanie wzbronionym (3). Ten warunek, choć niesłychanie twardy, nie zdawał się księciu wystarczającym dla zadowolenia jego niebezpiecznych sąsiadów. Przekonany, że tylko pod wpływem strachu przed jego siłą zbrojną zgodzili się na układy i ze z dniem, gdy przestaną się jej obawiać, pośpieszą odebrać to, co odstąpili, ustanowił, w porozumieniu z Grzegorzem XIII, w celu zaszachowania ich napaści, zakon rycerzy Świętych Maurycego i Łazarza (4). Papież oddał im wszystkie dobra kościelne w Chablais i innych dzierżawach, odebrane od heretyków, w tych miejscowościach, gdzie nie sprawowano kultu katolickiego, jednakże z tym stanowczym warunkiem, że w miarę, jak biskupi przywracać będą kościoły parafialne, będą one pobierały na każdy kościół i każdego plebana dochód roczny, oparty na tych dobrach, w wysokości co najmniej pięćdziesięciu dukatów.

Obawy Emanuela Filiberta ziściły się w dwadzieścia pięć lat później. W r. 1589 Berneńczycy, wobec zatargu Henryka III, króla Francji, z Karolem Emanuelem (5), następcą Emanuela Filiberta, który był opanował margrabstwo Saluces, wkroczyli znów do Chablais w sile 10 tysięcy ludzi i wyrządzili ogromne spustoszenia, połączone z niesłychanymi wybrykami fanatyzmu religijnego. Na wieść o tym, Karol Emanuel opuszcza Turyn, zbiera w Sabaudii czternastotysięczną armię, zdobywa w przeciągu paru tygodni kraj cały i 11 października podpisuje w Nyon traktat, mocą którego religia katolicka odzyskuje zupełną swobodę, podczas gdy protestancką wolno wyznawać publicznie tylko w siedmiu miejscowościach (6), poczym, nie zwlekając, prosi biskupa genewskiego o przywrócenie proboszczów we wszystkich parafiach w Chablais i Ternier. Biskup pospiesznie wysłał pięćdziesięciu kapłanów, między innymi niejakiego Franciszka Bochut, przeznaczonego dla miasta Thonon (7).

Na głos prawych pasterzy, część ludności powróciła wkrótce do Kościoła rzymskiego. Lecz pomyślny ten ruch nie trwał długo. Gdy Karol Emanuel odwołał swoje wojska do Prowansji, Genewczycy na nowo spustoszyli nieszczęsny kraj. Wsparci pomocą mieszczan, zdobyli Thonon (17. II. 1591) i przez trzy lata byli panami wszystkich prawie dzierżaw; tylko jedna twierdza Allinges wznosiła dumnie i wysoko sztandar Białego Krzyża Sabaudii.

Wobec zbliżającej się nawały kalwińskiej, kapłani, przysłani przez ks. biskupa de Granier rozpierzchli się, a nowi katolicy, których nawrócenie zbyt było pospiesznym, aby stać się trwałym, powrócili do herezji. Gdy jednak przejście Henryka IV na katolicyzm (25. VII. 1593) odebrało Berneńczykom i Genewczykom nadzieję uzyskania pomocy Francji, zwrócili się do księcia sabaudzkiego z prośbą o zawieszenie broni, na mocy którego oddali mu prowincję Chablais i kasztelanię Ternier, zatrzymując krainę Gex i kasztelanię Gaillard w imieniu króla Francji.

Zaledwie Karol Emanuel zawarł ten traktat, gdy rozważając sposób powrotu mieszkańców dwóch zwróconych dzierżaw na łono Kościoła katolickiego, osądził, że najlepszą do tego drogą byłaby przekonywująca perswazja, przy pomocy kilku gorliwych kaznodziei, uczonych i przykładnych; napisał więc do biskupa genewskiego, Klaudiusza de Granier, prosząc, aby mu przysłał nowych misjonarzy, przynajmniej do miasta Thonon, gdzie urzędnicy księcia i katolicka załoga wojskowa, broniliby ich przed napaścią heretyków (8).

PIERWSZY LIST DO KUSTOSZÓW – ŚW. FRANCISZEK

TRAKTAT O MIŁOŚCI BOŻEJ: HERETYCY SĄ HERETYKAMI I ZASŁUGUJĄ NA TO MIANO – ŚW. FRANCISZEK SALEZY