w

[POLSKA] O. Grzegorz Kramer promuje groźne treści – Stolica Apostolska potwierdza ich niebezpieczeństwo

o-Anthony-de-Mello
o. Antoni de Mello SJ / http://pl.wikipedia.org/

Wielu z Państwa zwraca uwagę w wiadomościach na Facebooku, w e-mailach, a także w grupach katolickich (nie pseudo-katolickich), że o. Grzegorz Kramer SJ rozpowszechnia treści o. Antoniego de Mello, które są niebezpieczne, co potwierdza Stolica Apostolska w poniższym dokumencie. Państwa uwagi, apele, wątpliwości w kwestii rozprowadzania publikacyj autorstwa o. de Mello przez o. Kramera nie odbijają się szerokim echem. Niby każdy wie, publicznie ktoś wspomni, ale temat zostaje co chwilę zamilczany. Znajdują się nawet tak odważni ludzie – tu należą się słowa uznania – którzy zwracają uwagę o. Kramerowi na jego profilu na Facebooku albo śląc prywatną wiadomość, iż treści przez niego rozpowszechnianie zostały uznane za niebezpieczne przez samą Stolicę Apostolską. Z informacyj, jakie Państwo nam dostarczają, o. Kramer jest trudnym rozmówcą, często blokuje, po zwróceniu uwagi częstokroć usuwa ze znajomych.

Dlatego tutaj publikujemy opinię w sprawie pism o. Antoniego de Mello wydaną przez Świętą Kongregację Nauki Wiary.

Kim był o. Antoni de Mello?

Hinduski jezuita, psychoterapeuta, mistyk, kierownik duchowy. Przez siebie samego nazywany potocznie „chrześcijaninem Wschodu”, zaś przez przyjaciół – „mistrzem modlitwy”. Nauka duchowa zawarta we wszystkich jego książkach daje się sprowadzić do trzech podstawowych pojęć: „poznania” – „przebudzenia”  – „świadomości”, na których ściśle opiera się ludzkie szczęście, oświecenie oraz miłość.

źródło: wikipedia.org

godlo-Stolicy-Apostolskiej

ŚWIĘTA KONGREGACJA NAUKI WIARY

INFORMACJA W SPRAWIE PISM O. ANTHONY’EGO DE MELLO S.J.*

Hinduski jezuita o. Anthony de Mello (1931-1987) jest szeroko znany dzięki licznym publikacjom, które zostały przetłumaczone na różne języki i osiągnęły znaczne nakłady w wielu krajach, chociaż nie zawsze były to teksty przez niego autoryzowane. Jego dzieła mają prawie zawsze formę krótkich opowiadań i zawierają pewne wartościowe elementy mądrości wschodniej, mogące dopomóc człowiekowi w osiągnięciu panowania nad sobą, w zerwaniu więzi i uzależnień, które nie pozwalają mu być wolnym, i w spokojnym przeżywaniu różnych pomyślnych i niepomyślnych doświadczeń. Zwłaszcza w swoich pierwszych dziełach o. de Mello, chociaż już wówczas był pod wyraźnym wpływem duchowych nurtów buddyzmu i taoizmu, pozostawał jeszcze w granicach duchowości chrześcijańskiej. Książki te są poświęcone różnym rodzajom modlitwy – błagalnej, wstawienniczej i uwielbienia, a także kontemplacji tajemnic życia Chrystusa itp.

Już jednak w niektórych fragmentach tych pierwszych dzieł, a w coraz większej mierze w kolejnych publikacjach, można dostrzec proces stopniowego odchodzenia od istotnych treści wiary chrześcijańskiej. Objawienie dokonane w Chrystusie autor zastępuje intuicyjnym pojmowaniem Boga bez żadnej formy ani obrazów, mówi nawet o Bogu jako czystej pustce, Aby widzieć Boga, trzeba jedynie przyglądać się bezpośrednio światu. O Bogu nie można nic powiedzieć, jedyne poznanie to brak poznania. Już samo pytanie o Jego istnienie jest nonsensem. Ten radykalny apofatyzm prowadzi także do zaprzeczenia prawdzie, że w Biblii znajdują się słuszne stwierdzenia o Bogu. Słowa Pisma Świętego są wskazaniami, które powinny jedynie pomagać w osiągnięciu stanu milczenia. Gdzie indziej znaleźć można jeszcze surowszą ocenę świętych ksiąg różnych religii w ogólności, w tym także Biblii; nie pozwalają one ludziom iść za głosem rozsądku i sprawiają, że stają się ograniczeni i agresywni. Religie, nie wyłączając chrześcijańskiej, są jedną z najpoważniejszych przeszkód na drodze do odkrycia prawdy. Prawda ta zresztą nie zostaje ściśle określona. Pogląd, że Bóg własnej religii jest jedyny, to po prostu przejaw fanatyzmu. „Bóg” jest rozpatrywany jako pewna rzeczywistość kosmiczna, mglista i wszechobecna. Jego charakter osobowy pomija się milczeniem i w praktyce neguje.

O. de Mello wyraża szacunek dla Jezusa i podaje się za Jego „ucznia”, ale stawia Go na równi z innymi nauczycielami. Jedyna różnica między Nim a innymi ludźmi polega na tym, że Jezus był „przebudzony” i w pełni wolny, inni natomiast nie. Nie jest uważany za Syna Bożego, a jedynie za tego, kto uczy nas, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi. Również twierdzenia dotyczące ostatecznego przeznaczenia człowieka budzą wątpliwości. W niektórych miejscach jest mowa o „rozpłynięciu się” w nieosobowym Bogu na podobieństwo soli w wodzie. W wielu fragmentach stwierdza się, że samo pytanie o los człowieka po śmierci nie ma znaczenia. Powinno go interesować jedynie obecne życie. W nim zaś nie istnieją obiektywne zasady moralności, jako że zło jest tylko niewiedzą. Dobro i zło to jedynie osądy rozumowe narzucone rzeczywistości.

W świetle tego, co do tej pory powiedziano, można zrozumieć, dlaczego według Autora jakiekolwiekcredo lub wyznanie wiary zarówno w Boga, jak i w Chrystusa, musi przeszkadzać w osobistym dotarciu do prawdy. Kościół, czyniąc sobie bożka ze słowa Bożego zawartego w Piśmie Świętym, doprowadził do wypędzenia Boga ze świątyni. W konsekwencji stracił prawo nauczania w imię Chrystusa.

Dlatego w trosce o dobro wiernych Kongregacja Nauki Wiary uznała za konieczne orzec, że przedstawione wyżej poglądy są niezgodne z wiarą katolicką i mogą wyrządzić poważne szkody.

 

W czasie Audiencji udzielonej niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi Ojciec Święty Jan Paweł II zatwierdził niniejszą Informacją, przyjętą na Zebraniu plenarnym Kongregacji Nauki Wiary, i nakazał jej opublikowanie.

 

Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 24 czerwca 1998 r., w Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

JOSEPH Kard. RATZINGER
Prefekt

 

Abp TARCISIO BERTONE SDB
Em. Arcybiskup Vercelli
Sekretarz

 

* AAS 90 (1998) 833-834.

Link: http://www.vatican.va/.../

Pozamałżeńskie tańce damsko-męskie, czyli olewamy autorytet świętych

Od Redakcji, czyli słów kilka na początek