w

[ROZWAŻANIA] WYBRANIE – x. dr Dariusz J. Olewiński

Niedziela II Wlk. Postu (Quadragesima)

Mt 17, 1-9

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».

Wybranie jest czymś Bożym i ludzkim zarazem. Nawet życie składa się z wyborów. Wynika to z ograniczoności naszego istnienia. Nie można mieć wszystkiego na raz. I nie byłoby to dla nas dobre. Bóg ma wszystko i to wszystko równocześnie. Jednak działając w świecie, dla nas, dokonuje wyborów, ustanawia czas, miejsce, osoby.

Trzej uczniowie – Szymon Piotr, Jakub i Jan – stanowili najbliższe grono przy Panu Jezusie. Tylko oni byli świadkami wskrzeszenia córki Jaira, tylko oni uczestniczyli w Przemienieniu na Górze, to właśnie oni towarzyszli Mistrzowi podczas modlitwy w Ogrodzie Oliwnym u początku Męki, zresztą zachowując się dość niegodnie, ze słabości. Otrzymali oni też specjalne zadania w planie Bożym: Piotr stał się Opoką dla Kościoła, Jakub został pierwszym zabitym w świadectwie krwi, Jan, ten szczególnie umiłowany, przebywał najdłużej na ziemi, opiekował się Matką Mistrza po Jego Śmierci, nauczał Kościół najdłużej z Apostołów i przekazał mu Księgę Apokalipsy – pouczenie, ostrzeżenie i pocieszenie na wszystkie czasy, aż do skończenia świata.

Trzy różne z pozoru posłannictwa, jednak mające to samo źródło i ten sam fundament – poznanie prawdy i tajemnicy Jezusa Chrystusa. Wydarzenie na górze było dla nich zarówno czytelne, jak też przedziwne, zaskakujące i zachwycające. Światłość jest powszechnym symbolem Boskości. Postacie Mojżesza i Eliasza to główni reprezentanci Objawienia Starego Przymierza. Obłok był znany z Księgi Wyjścia jako znak tajemniczej i potężnej obecności Boga. Uczniowie byli najpierw widzami i słuchaczami rozmowy Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem. Piotr, jak zwykle skory do mówienia i działania, miał rychło odpowiedni pomysł. Uczniowie zostali jednak napomniani przez sam głos z obłoku do posłuszeństwa Mistrzowi, do uczenia się i słuchania Jego. Tym samym zostali wezwani, by nie zatrzymywali się na zachwycie wrażeniem wizualnym. To przeżycie może być właściwie zrozumiane i przyjęte jedynie według nauczania i prowadzenia przez Jezusa. Tego Jezusa, który krótko przedtem zapowiedział Swoją Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie.

Myśmy przywykli powierzchownie przynajmniej do mówienia o tych sprawach. Inną sprawą jest, czy rzeczywiście trafiają one do nas, mimo dorocznych obchodów liturgicznych. Celebrowanie pamiątki wydarzeń paschalnych ma właśnie ten sens, że powinno nas poruszyć przynajmniej cząstkowo w taki sposób, jak poruszało uczniów wtedy. Gdy słyszeli zapowiedź Jezusową, była ona dla nich czymś odległym, abstrakcyjnym aż do momentu spełnienia. Ich reakcja była rodzajem sprzeciwu czy wręcz buntu. Słusznie wyczuwali, że chodzi także o ich własny, osobisty los, o ich przyszłość.

Przemienienie na górze stało się udziałem akurat tych Apostołów, którzy najbardziej sprzeciwiali się perspektywie Krzyża, przynajmniej według danych zawartych w Piśmie św.: Piotr wprost robił wyrzuty Jezusowi z powodu zapowiedzi Męki, o zaszczytne miejsca w Królestwie mesjańskim dla swoich synów prosiła matka Jakuba i Jana. Tak więc wybranie do widzenia na górze nie było wyróżnieniem z dowolnej sympatii, lecz miało realne podstawy w osobowościach i postawach tych uczniów. Jeszcze wyraźniej ukazuje się ten związek w Ewangelii św. Łukaszowej, gdzie podane jest, że Mojżesz i Eliasz rozmawiali z Jezusem o Męce. To połączenie perspektywy cierpienia z doznaniem zachwytu i bojaźni wobec tajemnicy jest adresowane nie tylko do tych trzech uczniów wówczas, lecz do każdego człowieka w sposób i na miarę jego wybrania do udziału w Krzyżu i promieniowaniu Boskości.

Piotr, Jakub i Jan zostali przez Jezusa zobowiązani do zachowania tajemnicy aż do Zmartwychwstania, czyli objawienia uwielbionego Ciała. Człowieczeństwo Jezusa Chrystusa było stałe zjednoczone z Jego Bóstwem. Owo pozostawało jednak na co dzień ukryte. Ujawniane było jedynie w znakach Bożej wszechmocy czyli cudach. Czekanie do spełnienia się zapowiedzi Męki, Śmierci i Zmartwychwstania było konieczne z tego powodu, że uczniowie mieli być naocznymi świadkami tych wszystkich wydarzeń, które dopiero w całości przeżyte mogły być prawdziwie przyjęte i przekazywane. Do tej koniecznej zupełności brakowało doświadczenia Krzyża, które było dla uczniów przede wszystkim doznaniem osobistej klęski, rozczarowania, słabości i upadku.

Widząc świetlisto-chwalebną postać Mistrza Apostołowie zostali umocnieni na czas nadchodzącej próby wiary. Atoli wygląda na to, że to umocnienie jedynie u Jana okazało się skuteczne, który jako jedyny towarzyszył Jezusowi aż po grób. Zapewne jednak miało ono znaczenie także dla Piotra i Jakuba, choć mogło zaowocować dopiero w ich późniejszym życiu i działalności. Ich widzenie dla nas przekazane przez Ewangelistów także dla nas ma być umocnieniem we wierze, zwłaszcza na czas próby w doświadczeniu cierpienia, klęski i słabości.

Syn Boży wszedł w nasz świat ukrywając swoją Boską chwałę nie tylko zewnętrznie. On stał się Człowiekiem, jednym z nas. Jego przejmująca Męka i Śmierć są dowodem na wewnętrzne przyjęcie całej nędzy naszego człowieczeństwa przez Niego. On wziął ją na siebie i do siebie i w siebie nie przestając być Bogiem – po to, żeby żadna nędza, żaden ból, żadna ciemność naszej egzystencji nie pozostawały poza Jego światłością, która jest prawdą miłości.

Dlatego właśnie wybrał na zawsze ciemność cierpienia i śmierci na sanktuarium dla swojej chwały – Najświętszą Ofiarę. Dlatego w centrum Jego świątyń znajduje się Krzyż. Dlatego też każde cierpienie, każdy cierpiący człowiek, każdy dom naznaczony cierpieniem – cielesnym czy duchowym – może być i przynajmniej potencjalnie jest wybranym, świętym miejscem dla Jego chwały.

Ta prawidłowość ukazuje się najczęściej dopiero po czasie. W chwilach mrocznych zwątpienia czy rozpaczy zwykle nie widać żadnego światła, nawet pomimo promyków ludzkiej nadziei, współczucia czy dobroci. Wtedy właśnie człowiek staje się gotowy doświadczyć, że tylko Bóg, który jest światłością nieprzeniknioną, może rozjaśnić i opromienić przepaści zła, bólu i strachu.

Wiara przekazana nam przez Apostołów, dana nam z wybrania Bożego, jest dla nas i po wsze czasy naszą Górą Tabor. W jej świetle widzimy Boską chwałę Jezusa Chrystusa, który dla nas stał się Człowiekiem i dał się ukrzyżować. On nam daje również szczególne chwile i miejsca (zwłaszcza na modlitwie czy to indywidualnej czy wspólnotowej), dzięki którym możemy także pośród i pomimo ciężkich i przykrych prób doznać przynajmniej duchowo Jego bliskości chwalebnej, miłującej, umacniającej, pocieszającej, rozpraszającej mroki. “Dobrze nam tu być” – dobrze jest trwać w świetle wiary prawdziwej, w łasce wybrania.

[ROZWAŻANIA] CZY BÓG WODZI NA POKUSZENIE? – x. dr Dariusz J. Olewiński

[ROZWAŻANIA] ROZRÓŻNIANIE DUCHÓW – x. dr Dariusz J. Olewiński